[mod]Dyskusja bezpośrednio z ustawą antyhazardową ma coraz mniej wspólnego i pewnie potnę jakoś ten wątek w przyszłości. [/mod]
smopi , problem jest taki, czy z tego powodu, że kilku rodziców pozwoli na wszystko swoim dzieciom, trzeba zacząć pokazywać reszcie rodziców, czyli docelowo wszystkim, że ktoś (ustawa, instytucja, itp.) ich w czymś, co robią normalnie wyręczy, czyli dosłownie powie im, że nie muszą już tego robić. W moim przekonaniu zapomną oni o ich obowiązkach. Zresztą już się tak dzieje. Szkolnictwo zrzuca problemy z dziećmi na rodziców, a rodzice na szkołę, bo ustawowo jedni i drudzy wchodzą sobie w kompetencje. Pytanie, gdzie po lekcjach dziecko będzie spędzać czas i czy będzie tam nauczyciel? Nie, będzie tam rodzic. Ideałem byłoby tworzenie ustaw, które wspierają rodziców, a nie ograniczają ich. Tymczasem z sejmu zawsze mamy papkę, którą można spłycić do komunikatu od posłów do wyborców "jak nam będziecie przeszkadzać i się wtrącać, to wasze dzieci będą cierpieć, a my wszystko robimy dla ich i dla waszego dobra". Diabeł jak wiadomo, tkwi w szczegółach. I tak jest też z ustawą antyhazardową. Szczegóły. Cała masa szczegółów.
Przeczytałem dziś z niekłamanym rozbawieniem notkę na
di.com.pl- Prezydent podpisał ustawę, by mogła być opublikowana do 30 listopadaponieważ zawiera zmiany dotyczące podatków, a także ze względu na to,że jej przepisy zwiększają ochronę osób poniżej 18 roku życia przedniebezpieczeństwem lekkomyślnego korzystania z gier hazardowych - powiedział podczas konferencji prasowej minister Andrzej Duda.Podkreślił, że to właśnie ochrona nieletnich jest największym plusemtej regulacji.
Z drugiej strony Duda wskazał szokująco szybki tryb prac nad ustawą, który nie pozwolił na przygotowanie żadnych ekspertyz. Minister dodał, że eksperci w Kancelarii Prezydenta prowadzą gruntowną analizę ustawy przygotowanej przez rząd, w wyniku której krystalizują się pewne wątpliwości co do jej konstytucyjności i dlatego prezydent zdecydował się wnioskować do Trybunału.
Ta notka świetnie pokazała porządek legislacyjny u nas panujący. Najpierw podpisać, a potem gruntownie analizować.